zachmurzenie duże
wtorek
UG Poczesna
O co walczy radna Danuta Broszkiewicz?
10 stycznia 2026 r. | 15:56
46

Rok temu radna Danuta Broszkiewicz mówiła, że "sołectwa Brzeziny Nowe i Sobuczyna odbiegają od środkowej części gminy Poczesna i mieszkańcy tych sołectw jeżdżą praktycznie tylko w stronę Częstochowy, a nie reszty gminy. My nie mamy jeździć po co w stronę gminy, ewentualnie do urzędu. Jeżeli chodzi o inne ośrodki zdrowia czy szkoły, my mamy ośrodek zdrowia w Częstochowie, szkołę w Częstochowie...".

A jak wygląda to dziś? Teraz radna Broszkiewicz robi wszystko, by jej sołectwa nie znalazły się w granicach Częstochowy. Dlaczego? Na pewno jednym z powodów jest fakt, że gdy sołectwa Brzeziny Nowe i Sobuczyna wejdą w struktury granic Częstochowy,  Broszkiewicz straci mandat radnej i 1100 zł co miesiąc z tytułu diety.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Wypowiedź radnej na budżetowej sesji z grudnia 2024 roku w sprawie "komunikacji gminnej" można posłuchać poniżej.

PAWEŁ GĄSIORSKI

 



46 odpowiedzi do “O co walczy radna Danuta Broszkiewicz?”

  1. zbulwersowana pisze:

    Skoro mają wszystko w Częstochowie to o co jest tan cały harmider? Niech sobie tam idą

    6
    3
  2. Patryk pisze:

    Danusia pięknie nas reprezentujesz mów za siebie !!!

    11
    2
  3. Mieszkaniec Wrzosowy pisze:

    Czyli jak brak kasy z mandatu radnej to teraz Poczesna jest super oj

    7
    3
  4. Mieszkaniec pisze:

    To moze dlatego Alicja Janowska zaatakowała ludzi, ktorzy zainicjowali referendum i publicznie zarzucono fałszowanie podpisów choc to nie była prawda. pod płaszczykiem działania na rzecz solectw stawiają nierealne oczekiwania zamknięcia wysypiska, rozwalają referendum i wpychają nas w łapy miasta. Dramat!!!

    6
    2
  5. Brzeziny pisze:

    Ta wypowiedź jest skandaliczna!!!!!

    7
    1
  6. Dawid pisze:

    Danka daj sobie już spokój

    8
    1
  7. Darek pisze:

    Tak Janowscy teraz też walczą, zdjęcia mają z 2021 roku jaka była Chołda śmieci a jaka jest teraz szkoda że zapomnieli że ich ukochaną partia w 2019 roku zmieniła prawo i śmieci mogą na Czpk w Sobuczynie jeździć z całego kraju oczywiście chodzi o Prawo i Sprawiedliwość brawo dla państwa…

    11
  8. Andrzej pisze:

    Ciekawe czemu Danusia nie ma na Płocie Poczesna nie che do Częstochowy hmmm

    8
    1
  9. abc pisze:

    p. Broszkiewicz dala niezłe argumenty dla Częstochowy, żeby w Ministerstwie łatwiej im się te sołectwa przyłączało. Radzę posypać głowę popiołem zacząć rozmawiać z wysypiskiem i z miastem i negocjować. Przy takich radnych jak ta Pani Ci mieszkańcy nie mają szans się obronić inną drogą jak tylko przez próbę wypracowania kompromisu, którego elementem będzie wycofanie przez Częstochowę tego wniosku

    7
    1
    • Brzeziniok pisze:

      Tylko te wysypisko i wysypisko, wygodny temat zastępczy, jak dla mnie to może być tylko niech to jakoś unowocześnią bo jak wejdziemy do Częstochowy to po co mają coś zmieniać? Tak chociaż jakieś przełożenie mamy… A jak wejdziemy do czewy to pani radna i reszta tej ekipy z Pis zwróci mi pieniadze jak zapłacę dwa razy tyle za swoją działalność i budynki- nie daruję! bo zamiast rozmawiać i negocjować to tylko jątrzą!

      7
      1
  10. On i on pisze:

    wypowiedź wyrwana z kontekstu z 2024 kiedy chciano zabrać mieszkańcom 14 i dać innego operatora. Aleś się pan wysilił wracając do archiwum. Pewnie na zlecenie tych pseudo walczących patyczakow

    1
    6
  11. Purgalik pisze:

    Jej chodzi tylko o kase z diety. To nie ma nic wspólnego z walką o tereny gminy.

    5
    1
  12. Abc pisze:

    Radna nie powinna takich słów wypowiadać nigdy i w żadnym kontekście. nikt w Ministerstwie czy u Wojewody nie będzie badał tego kontekstu tylko usłyszy wyraźnie od Radnej to co napisała sama Częstochowa że biorą tych ludzi bo i tak wszystko załatwiają z miastem. a ra durna wypowiedź to potwierdza- ośrodek zdrowia w Częstochowie, szkola w Częstochowie mize czas przepisać sie do ośrodka w Nieradzie lub we Wrzosowej albo zgodzić na przyłączenie do miasta skoro w Częstochowie wszystko lepsze

    5
    1
  13. Brzezina pisze:

    Lokalni mieszkańcy mają prawo się oburzać, kiedy ktoś tak ochoczo zmienia front, gdy w grę wchodzą osobiste korzyści. Zwłaszcza gdy wóz albo przewóz służy… głównie utrzymaniu stołka.Panie Redaktorze, to nie jest 1100 zł. Dieta radnej to ok. 1500 zł plus dodatkowa dieta z komisji ochrony środowiska. Czyli realnie mówimy o kwocie wyraźnie wyższej.

    5
    1
  14. Purgalik pisze:

    Ta „obrona gminy” brzmi coraz mniej jak troska o wspólnotę, a coraz bardziej jak obrona układu, w którym konkretne osoby i środowiska czują się bezpiecznie i wygodnie.
    Może więc wcale nie chodzi o to, czy Brzeziny,Sobuczyna czy inne tereny zostaną w gminie.
    Może chodzi o to, czy ludzie powiązani z PiS, zachowają swoją pozycję i wpływ na lokalną politykę.

    6
    1
  15. Magic pisze:

    Im dłużej się tego słucha, tym bardziej widać, że to nie jest spór o mieszkańców, tylko o układ sił. Prawdziwa troska o gminę polega na myśleniu o przyszłości ludzi, a nie o tym, kto zachowa wpływy i stanowiska.

    6
    1
  16. Alicja pisze:

    Dziwne, jak „dobro gminy” zawsze pojawia się dokładnie tam, gdzie zaczyna się zagrożenie dla lokalnych wpływów. Wcześniej argumentów merytorycznych brak, dziś nagle dramat i obrona granic za wszelką cenę.

  17. Grzesiek pisze:

    Gmina to nie prywatne terytorium wpływów. Radni są od reprezentowania ludzi, a nie od pilnowania, żeby pewne środowiska miały wygodnie i bezpiecznie.

  18. Dura lex sed lex pisze:

    W pewnym momencie ktoś w końcu powinien jasno zasygnalizować Premierowi, że to, co dzieje się w Radzie Gminy, przestaje mieć cokolwiek wspólnego z odpowiedzialnym sprawowaniem mandatu. Oczywiście nie w sensie oskarżeń czy wyroków, tylko w sensie oceny, czy organ samorządu w ogóle działa jeszcze w interesie publicznym.
    Bo dziś wygląda to tak, jakby grupa radnych z Brzezin i Sobuczyny, wspierana przez „ekipę watahy” oraz środowisko państwa Janowskich, traktowała gminę jak własne zaplecze polityczne, a nie jak wspólnotę mieszkańców. Emocje, presja, personalne interesy i lokalne układy zaczęły dominować nad rozsądną debatą i odpowiedzialnością.
    W polskim systemie prawnym zawieszenie rady gminy to środek nadzwyczajny i powinien być stosowany bardzo ostrożnie. Ale właśnie po to on istnieje – na sytuacje, gdy organ samorządowy przestaje pełnić swoją funkcję w sposób obiektywny i bezstronny, a zaczyna służyć wyłącznie interesom określonej grupy.
    To nie jest już kwestia sporu o granice.
    To zaczyna być pytanie, czy rada gminy jest jeszcze organem reprezentującym wszystkich mieszkańców, czy tylko areną walki o wpływy dla kilku środowisk.
    I jeżeli tak dalej ma to wyglądać, to ktoś naprawdę powinien powiedzieć głośno:
    być może potrzebna jest zewnętrzna kontrola i polityczny sygnał z góry, że samorząd to nie prywatny folwark, tylko instytucja publiczna.

    5
    1
  19. Rozsądek pisze:

    To, co dziś obserwujemy, zaczyna coraz mniej przypominać troskę o gminę, a coraz bardziej polityczną wojnę totalną, w której nie liczą się ani mieszkańcy, ani stabilność, ani odpowiedzialność – liczy się tylko konflikt.
    Apel do tzw. „watahy wilków”: czy wy naprawdę zdajecie sobie sprawę, dokąd to wszystko prowadzi? Czy celem jest jeszcze dobro Gminy Poczesna, czy już tylko eskalacja napięcia, podważanie każdego działania wójta i ciągłe podgrzewanie atmosfery? Bo mieszkańcy nie potrzebują dziś kolejnej awantury. Potrzebują spokoju, normalności i pracy samorządu, który działa, a nie walczy sam ze sobą.
    I przy okazji warto zapytać wprost, bo takie informacje krążą coraz głośniej:
    czy to prawda, że szykowane jest referendum w sprawie odwołania wójta Artura Sosny?
    Jeśli tak, to mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto za tym stoi, z jakich powodów i na jakiej podstawie merytorycznej. Bo referendum to nie jest zabawka do politycznych rozgrywek ani narzędzie osobistych porachunków. To bardzo poważna instytucja, która powinna wynikać z realnych zaniedbań, a nie z emocji i ambicji.
    Dziś wygląda to tak, jakby część środowisk była gotowa podpalić całą gminę tylko po to, żeby udowodnić swoją rację. Tylko że w tym pożarze ucierpią nie politycy, nie radni, nie liderzy lokalnych grupek – ucierpią zwykli mieszkańcy.
    Dlatego zamiast kolejnego kroku w stronę chaosu, potrzebne jest jedno:
    opamiętanie, rozmowa i odpowiedzialność.Bo samorząd to nie ring bokserski. To wspólna odpowiedzialność za ludzi, którzy chcą po prostu normalnie żyć.

    • Referendum pisze:

      Referendum powinno być jak najszybciej. Nie nadaje się na gospodarza, spycha na zastępcę co się da. Na pytania nie potrafi odpowiedzieć na sesji a do kamery ledwo dwa zdania. Miej honor zrezygnuj.

      1
      3
    • Auuuuu pisze:

      Referendum na wczoraj. Co to za gospodarz co nie potrafi odpowiedzieć na sesji na pytania ? Spychologia na swojego zastępcę. Wystąpień przed kamerami to aż żal komentować. Mieszkańcy to widzą i się śmieją. Proszę zobaczyć konopiska, tam jest prawdziwy gospodarz.

      2
      3
  20. Brzeziniok pisze:

    Na te wszystkie spotkania czy zebrania przychodzą ci sami ludzie, tak u jednych jak i u drugich. Jestem za referendum bo umiem liczyć i jak czytam komentarze o koszty referendum to mnie h.j trafia. Ktoś policzył ile stracą tacy ludzie jak ja? Nie, ja prowadzę swój biznes 23 lata, teraz dzięki walce o wysypisko jak policzyłem kwartalnie zapłacę 6480 zł więcej podatków od nieruchomości czyli prawie 20 tys rocznie. Gmina straci kilka milionów złotych, po pomniejszeniu, ale Was to nie interesuje. Klapki na oczy i zamknąć wysypisko- ja mówię od lat naciskajcie na modernizację bo tego nie zamknięcie to mnie zawsze dyskredytujecie. Hitem to było to jak do mojej znajomej dzwonili dlaczego jest inicjatorką referendum i żeby mówić że została wprowadzona w błąd bo to złe dla gminy- przecież to są naciski na demokratyczne prawo… Złe dla Was, a nie dla gminy takim zachowaniem nikt rozsądny was nie poprze. Koledze co chciał tu inwestować zablokowaliscie inwestycje bo wam się nie podobała. Coraz więcej ludzi o tym mówi.

    5
    1
  21. Arek pisze:

    Czeresniaku dom to również inwestycja.
    Widać ,że mieszkaniec tych terenów to pisał.

  22. PR pisze:

    Autor artykułu szuka sensacji. Z pewnością niewiele wie o pani Danusi. To wspaniała kobieta, która dla diety radnej zrobi wszystko.

    5
    1
  23. Sołtys pisze:

    Patrząc na zachowanie „watahy”, państwa Janowskich i samej przewodniczącej Rady Gminy, coraz trudniej znaleźć jakikolwiek sens w bronieniu tych terenów za wszelką cenę. Bo jeśli tak ma wyglądać „obrona gminy”, to może naprawdę nie ma czego bronić.
    Na ostatniej sesji winny był tylko jeden – wójt. Wszystko, absolutnie wszystko, zostało złożone na jego barki. Zero refleksji nad własną odpowiedzialnością, zero krytycznego spojrzenia na własne działania, zero odwagi, by powiedzieć: „my też popełniliśmy błędy”. To nie jest odpowiedzialność. To jest polityczna wygoda.
    I najbardziej uderza jedno: jak łatwo atakuje się wójta, a jak skrupulatnie milczy się o politykach, z którymi się sympatyzuje, których się wspiera, a z którymi niektórzy są wręcz formalnie związani. Tam nagle kończy się odwaga, kończy się krytycyzm, kończy się „walka o prawdę”. Tam zaczyna się święta cisza.
    To pokazuje, że nie chodzi o obiektywną ocenę sytuacji, tylko o selektywną odpowiedzialność:
    swoich się nie rusza, obcych się niszczy.
    Jeżeli Rada Gminy ma działać w taki sposób, jeśli przewodnicząca i część radnych sprowadzają debatę do jednostronnego polowania na jedną osobę, a jednocześnie chronią własne zaplecze polityczne, to trudno mówić o uczciwej reprezentacji mieszkańców. To nie jest samorząd. To jest front polityczny.
    I wtedy naprawdę pojawia się pytanie: czy warto bronić tych terenów w ramach gminy, skoro są one wykorzystywane jako narzędzie w lokalnej wojnie o wpływy?
    Bo gmina powinna być wspólnotą, a nie polem bitwy dla watah i układów.

    7
    1
    • Niedziela pisze:

      Z tego co widać to raczej nikt nie atakuje Wójta.. Wszyscy go wspierają. Muszą mu pomóc. Cała rada go wspiera.

      • Korwinianka pisze:

        Wystarczy wrócić do sesji z 23.12.2025 i obejrzeć transmisję, żeby zobaczyć, jak „wsparcie” dla wójta wygląda w praktyce. Bo słowa o poparciu to jedno, a zachowanie na sali obrad to drugie.
        Jeżeli rada naprawdę wspiera wójta, to robi to poprzez współpracę, spokój proceduralny i merytoryczne decyzje. Tymczasem podczas tej sesji było dokładnie odwrotnie: napięcie, presja, polityczne akcenty i obecność osób z zewnątrz, w tym państwa Janowskich, które tylko podgrzewały atmosferę. To nie wyglądało na pomoc, tylko na próbę sterowania narracją.

        5
        1
  24. Zawodzie pisze:

    Im dłużej taka rada funkcjonuje, tym bardziej utrwala się wśród mieszkańców przekonanie, że prawo i procedury nie są po to, by chronić uczciwość i równość obywateli, ale po to, by stały się narzędziem bieżącej walki politycznej. A to jest znacznie groźniejsze niż sama zmiana składu rady, bo niszczy zaufanie do całego samorządu jako instytucji publicznej.

  25. Radny Powiatowy pisze:

    Jedna z komisji rady gminy pokazała bardzo wyraźnie, w jakim kierunku zmierza dziś poziom debaty samorządowej. Na posiedzenie przyszedł mieszkaniec, który w sposób spokojny i merytoryczny chciał zapytać, dlaczego radni blokują uchwałę dotyczącą zmian miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zamiast rzeczowej odpowiedzi spotkał się z atakiem. Pani radna Broszkiewicz, pani radna Sałata oraz radny Rakus nie podjęli rozmowy o faktach i przepisach, tylko zaczęli personalnie go podważać.
    Język, jaki wtedy padł, pozostawiał bardzo wiele do życzenia. Sugerowano, że „trzeba być nienormalnym”, żeby myśleć o budowie w rejonie wysypiska, że to jakieś „dziwactwo” i brak rozsądku. To nie była dyskusja o planowaniu przestrzennym, uwarunkowaniach środowiskowych czy przepisach. To było deprecjonowanie mieszkańca i jego prawa do zadawania pytań oraz do zabiegania o własną inwestycję.

    Takie zachowanie jest szczególnie niepokojące, bo komisje rady powinny być miejscem merytorycznej pracy i dialogu z obywatelami, a nie areną do emocjonalnych i pogardliwych ocen. Mieszkaniec nie przyszedł awanturować się, tylko zrozumieć decyzje radnych. Zamiast odpowiedzi dostał atmosferę nacisku i wyśmiewania.

    Finalnie uchwała i tak nie została podjęta w ubiegłym roku, bo pani przewodnicząca – wykazując się brakiem znajomości procedur – zarządziła reasumpcję głosowania. Decyzja ta doprowadziła do faktycznego zablokowania całego procesu. To pokazuje, jak połączenie niekompetencji proceduralnej z agresywnym stylem debaty realnie szkodzi mieszkańcom i ich prawom.

    I właśnie dlatego ta sprawa powinna zostać dokładnie zbadana przez odpowiednie organy nadzorcze.
    Bo tu nie chodzi tylko o jedną uchwałę. Chodzi o standardy:

    o sposób traktowania mieszkańców,
    o kulturę pracy rady,
    o respektowanie prawa i procedur.
    Dopóki takie sytuacje będą zamiatane pod dywan, dopóty wrażenie, że samorząd nie służy obywatelom, tylko samemu sobie, będzie się tylko umacniać.

    6
    1
  26. Kominiarz pisze:

    Radne Broszkiewicz i Sałata zorganizowały kilka miesięcy temu zebranie, które od początku nie wyglądało jak przestrzeń do spokojnej, merytorycznej rozmowy, tylko jak próba zbudowania określonej narracji. Część mieszkańców przyszła, nie do końca wiedząc, w jakiej sprawie bierze udział, a temat został szybko sprowadzony do jednego: czy komuś „wolno” w tym miejscu budować dom.I tu pojawia się pytanie zasadnicze, które powinno wybrzmieć bardzo mocno:czy to jest normalne w państwie prawa, żeby mieszkańcy głosowali lub decydowali, czy inny mieszkaniec ma prawo legalnie budować na swojej działce?Od tego nie są zebrania, emocje ani opinie sąsiadów.Od tego są przepisy, plan miejscowy, procedury administracyjne i prawo budowlane.Budowa domu to nie jest konkurs sympatii ani plebiscyt popularności.Jeżeli zaczynamy tworzyć zwyczaj, w którym o czyimś prawie własności decyduje nastrojowa większość na spotkaniu, to wchodzimy na bardzo niebezpieczny grunt. Dziś chodzi o jedną działkę, jutro może chodzić o każdą inną. To podważa fundament bezpieczeństwa prawnego.Radni powinni tłumaczyć mieszkańcom, jak działa prawo, a nie budować wrażenie, że o prawach obywatela decyduje sąsiedzka akceptacja.Bo w momencie, gdy pozwalamy, by o legalnej inwestycji rozstrzygały spotkania i nastroje, samorząd przestaje być gwarantem porządku prawnego, a zaczyna być narzędziem presji. A to jest bardzo niebezpieczny kierunek.

    7
    1
    • Brzeziny pisze:

      z tego co sobie przypominam to mieszkańcy nie decydowali czy ktoś ma wybudować sobie dom ale czy chcą zmiany funkcji terenu. Pan ma pole to niech uprawia ziemie. W solectwach tak się opiniuje..

      • Kominiarz pisze:

        Hasła w stylu: „ma pole, to niech uprawia ziemię” są nie tylko niepoważne, ale wręcz groźne. To nie jest argument prawny, to jest próba narzucenia komuś sposobu życia. Własność prywatna nie polega na tym, że sąsiedzi albo grupa mieszkańców dyktują, co wolno, a czego nie wolno robić na własnej działce, jeśli ktoś działa zgodnie z przepisami.

        5
        1
  27. Salus rei publicae suprema lex esto pisze:

    To już jest ten moment, w którym nie ma co udawać, że „nic się nie dzieje”.
    Skoro większość rady nie potrafi działać bezstronnie, szanować prawa mieszkańców i przestrzegać procedur, to niech jej działalność ocenią instytucje, które są do tego powołane. Wojewoda i Premier powinni zobaczyć pełen obraz tego, co tu się dzieje.
    Samorząd nie jest prywatnym folwarkiem ani narzędziem do rozgrywek.
    Jeżeli przestaje spełniać swoją rolę, państwo ma obowiązek zareagować.
    Quis custodiet ipsos custodes.

  28. Brzeziniok pisze:

    Wy to wszyscy zróbcie dwie rzeczy: pokażcie ludziom wyliczenia ile stracą po zmianie granic- konkretnie mieszkaniec zapłaci np:300 zł więcej podatku za dom, przedsiębiorca 1800 za miejsce gdzie coś produkuje czy sprzedaje, gmina straci tyle milionów wpływu co stanowi % budżetu a wydatków na te strony jest tyle i tyle- bo żeby się nie okazało że za pozbycie się wysypiska nie będzie kasy na ogrzewanie szkoły czy dopłaty do autobusów. I jak macie wtedy wyliczenia to zróbcie referendum dla całej gminy i dodajcie pytanie czy jesteś za ustępstwami względem wysypiska, bo stracą wszyscy a nie tylko Sobuczyna czy Brzeziny. Tego radne wam powiedzieć nie będą chciały bo cała ich narracja wraz z radnym powiatowym opiera się na zamknięciu wysypiska. Referendum im nie pasuje bo pewnie w planie mają swoje zęby odwołać wójta zaraz po złożeniu wniosków do wojewody, a tak następne referendum będzie się musiało odbyć za 9 miesięcy i o to im chodzi żeby obecne ujebac. Rada dla pana Kałki żeby też nie był taki do przodu z wysypiskiem i jego zamknięciem – tu trzeba rozmawiać i szachować bo macie czym tylko trzeba jak!

    5
    1
  29. Orzeł Biały pisze:

    Jak widzę i słyszę tych państwa Janowskich to dostaję białej gorączki.Wystarczy porozmawiać z kilkoma osobami z Brzezin czy Sobuczyny odnośnie tej rodzinki w szczególności walki z wysypiskiem.Co ci ludzie zrobili przez te wszystkie lata.MIeli wszystkie narzędzia w postaci posłów senatorów,marszalek Chełstowski – Oni nawet przeglądu ekologicznego nie byli w stanie załatwić.Ludzie o czym my mówimy??Mnie jest szkoda mieszkańcow ,którzy są w nich zapatrzeni.To jest niemoralne co wy państwo Janowscy robicie.Traktujecie kwestie składowiska jako narzędzie do rozgrywek politycznych.

    7
    1
  30. Mieszkaniec Sobuczyny pisze:

    Dokładnie tak jak piszesz.Darcie ryja i zero argumentów.Janowska pokazała to na ostatniej sesji drąc mordę na wójta tak żeby wszyscy ją słyszeli.Takie dacie kopary to niech sobie szanowna pani w sejmie urządzi do posłów którzy nic nie zrobili dla mieszkańców Poczesnej względem wysypiska.Masz kobieto tupet -to ci trzeba przyznać.Czy ktoś wie za co ta pani znalazła się w szkole?Przecież sama zapewne nie zrezygnowała z posady w kuratorium.Pozdrawiam mieszkańców całej gminy i osoby faktycznie zaangażowane w temat wysypiska.

    7
    1
  31. Aleksander pisze:

    Jeśli już mówi się o referendum, to nie przeciwko wójtowi, tylko przeciwko watasze.
    Bo to nie wójt robi chaos, tylko wataha i środowiska z Janowskich i Wilkowej, które nią sterują z zaplecza.
    Referendum przeciwko wójtowi to zasłona dymna.
    Prawdziwy problem to wataha, która blokuje, manipuluje i niszczy zaufanie do samorządu.Nie pytajmy: „czy odwołać wójta?”.Pytajmy: „czy dalej pozwalamy, żeby wataha rządziła gminą?”
    Brak znajomosci przepisów prawa przez przewodnicząca,wolontariusz Rakus korygujący fakturę na wolontariat bo Kępa się dopatrzył i zgłosił.Wataha broni swojego który przepisy złamał czyli o czym to świadczy?Sami widzicie z kim mamy w tej radzie do czynienia.Do tego pan wiceprzewodniczący.Pytanie czy ktoś z watahy zainteresował się jak pomoc pani Dorocie?Pewnie nie bo ważniejsze było namówienie Łukasza żeby bronił Rakusa..Mieszkam tu od urodzenia i wstydzę się za was.

    6
    1
  32. Auuu referendum pisze:

    Prawdziwy gospodarz wie co się u siebie dzieje a nie unika odpowiedzi na pytania jak to było na ostatniej sesji . Nie zrzuca odpowiedzialności na swojego zastępcę. Wypowiedzi medialnych do kamery to szkoda komentować. Jaka gmina taki gospodarz. Ile się będzie się jeszcze uczył ? Referendum na wczoraj. Konopiska to mają prawdziwego gospodarza.

    1
    3
  33. Andrzej pisze:

    Czy to prawda, że „ekipa wilków” razem z Janowskimi szykuje referendum przeciwko wójtowi Sosnie?
    Bo jeśli tak, to mamy do czynienia z klasycznym odwracaniem uwagi od prawdziwego problemu.
    To nie wójt tworzy chaos. Chaos tworzy wataha i jej zaplecze.
    Jeżeli ten pomysł będzie realizowany, to czas na zbiórkę podpisów do wojewody i wniosek o interwencję u premiera w sprawie rozwiązania tego, co dziś destabilizuje gminę.
    Bo odpowiedzialność powinna iść tam, gdzie jest źródło problemu, a nie tam, gdzie najłatwiej wskazać winnego.
    Dość robienia z wójta kozła ofiarnego.Jeśli ktoś chce rozliczeń, niech zacznie od tych, którzy naprawdę sieją chaos.

    4
    1
  34. Eliot Ness pisze:

    Art. 171 ust. 3 Konstytucji nie jest martwym przepisem. On został wpisany właśnie na takie sytuacje, gdy organ stanowiący przestaje działać jak samorząd, a zaczyna działać jak narzędzie politycznej walki.
    Skoro Konstytucja wprost mówi, że w razie rażącego naruszenia prawa Sejm, na wniosek Premiera, może rozwiązać organ stanowiący, to znaczy jedno: nikt nie jest nietykalny. Nawet rada gminy.
    Gdy procedury są naginane, gdy mieszkańcy są blokowani, gdy prawo staje się narzędziem presji, a nie ochrony – wtedy państwo ma obowiązek zareagować.I dziś dokładnie do tego miejsca dochodzimy.
    Bo jeżeli samorząd przestaje być gwarantem prawa, a staje się źródłem chaosu, to nie mówimy już o sporze politycznym. Mówimy o naruszeniu podstawowych zasad funkcjonowania państwa.
    Ten artykuł to jasny sygnał:samorząd to służba publiczna, nie prywatny folwark.
    A gdy ktoś o tym zapomina, Konstytucja daje narzędzia, by przywrócić porządek.

  35. Kolumbijczyk pisze:

    Zgadzam się w pełni, że w tej sytuacji odwołanie tej rady jest nie tylko uzasadnione, ale wręcz konieczne. Bo jeśli organ, który ma stać na straży prawa i porządku, sam zaczyna je naginać, to traci moralne i publiczne prawo do dalszego działania.Rada nie może być źródłem chaosu, konfliktu i presji. Nie może być miejscem, gdzie procedury są narzędziem walki, a nie gwarancją uczciwości. Jeżeli do tego dochodzi, to znaczy, że mechanizm się zaciął i potrzebny jest reset.Odwołanie rady nie jest zamachem na demokrację.Przeciwnie – jest jej obroną.
    To sygnał, że samorząd to nie prywatne podwórko kilku osób, tylko instytucja publiczna, która musi działać transparentnie, bezstronnie i w interesie wszystkich mieszkańców. Jeżeli tego nie potrafi, to powinna ustąpić miejsca nowym wyborom i nowej odpowiedzialności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *