Podczas grudniowej sesji Rady Miasta Częstochowa, ówczesny radny, a obecnie zastępca prezydenta Częstochowy Zdzisław Wolski wypowiedział się na temat historyczny, sprzed 18 lat, gdzie za czasów prezydentury Tadeusza Wrony mieszkanka Brzezin, Alicja Janowska starała się o przyłączenie Brzezin do Częstochowy. Według Wolskiego mieszkańcy zebrali wtedy w tej sprawie ok. 800 podpisów.
Janowska to matka Macieja Janowskiego, "jeszcze" radnego powiatu częstochowskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Obecnie Janowska jest wielką przeciwniczką przyłączenia Brzezin do Częstochowy. Przynajmniej tak twierdzi. Inaczej było kilkanaście lat temu - tak powiedział Wolski.
Jego wypowiedź w tej sprawie znajduje się poniżej.
PAWEŁ GĄSIORSKI
Czy Wolski ma na to dowody czy strzela?Bo jesli ma to nie wyglada to za dobrze.Pytanie co wtedy bylo powodem checi przylaczenia tych terenow?
Ci ludzie nie mają aktualnie żadnej legitymacji do tego żeby reprezentować ludzi w tym starciu
To oni namawiają żeby się nie cofać i nie negocjować z miastem choć to pewna droga do przejęcia Sobuczyny przez Częstochowę – teraz przynajmniej wiadomo dlaczego realizują założenia ani kroku wstecz – dopinają coś co zaczęli wiele lat temu
Prawda jest taka że nikt nie zamknie wysypiska a jedynym pytaniem na teraz to czy będzie ono zarządzane w obrębie granic miasta gdzie kompletnie my mieszkańcy nie będziemy mieć na nic wpływu czy może w obrębie gminy gdzie jeszcze przynajmniej o czymś nas informują
STOP dezinformacji Janowskich – czas włączyć MYŚLENIE i realnie ocenić sytuacje
O co tak naprawde walczą te pisuary?
Ci ludzie wstydu i przyzwoitosci nie maja za grosz.Jest taki film Kler w,którym zbierali na dach czy wymiane rynien.Tutaj jest ciagła walka z wysypiskiem.Rycerze na miere Don Kichota.
Tak właśnie wygląda polityka bez zasad: argumenty są jak plastelina – formuje się je tak, żeby pasowały do aktualnych interesów. A mieszkańcy? Mają jedynie przyklaskiwać, niezależnie od tego, czy wczoraj mówiono im „tak”, a dziś mówi się „nie”
Wasza obecność w tej sprawie nie wnosi już nic poza zamętem, emocjami i kolejnymi sprzecznymi komunikatami. Raz mówicie jedno, potem drugie, a mieszkańcy mają się w tym wszystkim odnaleźć i jeszcze uwierzyć, że chodzi o ich dobro. To nie jest odpowiedzialność, to jest polityczna dezorientacja.
Janowscy chwalą się dobrymi relacjami z posłami PiS — i słusznie, bo właśnie po to są takie kontakty, żeby realnie pomagać mieszkańcom. Tyle że dobre relacje to nie ozdoba do wywiadów i nie hasło wyborcze. To konkretne zobowiązanie do działania, skuteczności i pełnej rozliczalności. Jeśli ktoś powołuje się na „mocne zaplecze polityczne”, to musi pokazać, że ono faktycznie pracuje na rzecz lokalnej społeczności.
Tymczasem w sprawie planów przejęcia części gminy Poczesna przez Częstochowę, rozbudowy składowiska i całej otoczki inwestycyjno-administracyjnej widzimy głównie deklaracje, zdjęcia, medialne wypowiedzi i zapewnienia o „zaangażowaniu”. A gdzie są twarde fakty? Gdzie są dokumenty? Gdzie są konkretne działania, które można policzyć, sprawdzić i ocenić?Co więcej, na razie cała „aktywność” sprowadza się głównie do atakowania wójta i urzędu gminy. Jakby to oni byli jedynym problemem i jedyną stroną tej sprawy. To wygodne, bo lokalne, bo pod ręką, bo można robić z tego polityczne show. Ale prawdziwe pytanie brzmi: gdzie są działania na poziomie centralnym? Gdzie są realne interwencje wobec Częstochowy, spółek miejskich, instytucji nadzorczych, ministerstw, wojewody?
Bo jeśli ktoś ma „dobre relacje z posłami”, a całą swoją energię kieruje tylko w stronę wójta i urzędu, to znaczy, że coś tu się nie zgadza. Albo te relacje są dużo słabsze, niż się mówi, albo są wykorzystywane wyłącznie do budowania wizerunku, a nie do realnej walki o interes mieszkańców.Łatwo atakować samorząd, który jest na miejscu i nie ma potężnego zaplecza politycznego. Trudniej zmierzyć się z dużym miastem, spółkami komunalnymi i decyzjami zapadającymi wyżej. A właśnie tego oczekują mieszkańcy: odwagi, konsekwencji i działań tam, gdzie naprawdę zapadają kluczowe decyzje.Na razie wygląda to tak, jakby „dobre relacje z posłami” były tarczą do medialnych wystąpień, a nie narzędziem realnego nacisku.A mieszkańcy potrzebują nie kolejnych ataków na wójta i urząd, tylko dowodów, że ktoś rzeczywiście potrafi wykorzystać swoje polityczne kontakty w ich obronie.
Murem za Alicją!
Może zamiast kolejnych konferencji, oświadczeń i „stanowczych sprzeciwów” politycy PiS powinni pójść śladem kolegów z francuskiej lewicy i zacząć wyrażać swój sprzeciw kredkami. Kolorowo, na chodniku, z hasłami i rysunkami. Skoro realnych efektów ich działań nie widać, to przynajmniej byłoby uczciwie i bez udawania, że to poważna interwencja polityczna.Bo na dziś wygląda to tak, że mamy dużo emocji, dużo słów i zero twardych rezultatów. A skoro sprzeciw ma być tylko symboliczny, to może forma artystyczna byłaby bardziej adekwatna do skuteczności. Przynajmniej nikt nie miałby złudzeń, że to jest realna walka o dokumenty, decyzje i interes mieszkańców.
Kredki, transparenty, zdjęcia do mediów – wszystko się zgadza.Tylko nie nazywajmy tego wtedy „mocnym zapleczem politycznym” i „skutecznymi relacjami”.To byłby po prostu happening. I być może bardziej szczery niż to, co oglądamy teraz.
W pełni popieram autora. Lepiej się tego ująć nie dało.
Skoro Alicja dziś tak ostro atakuje wójta i urząd, to warto zapytać wprost:
czy z taką samą determinacją reagowała wtedy, gdy syn posła Giżyńskiego pracował na wysypisku w miejskiej spółce CzPK?Czy wtedy też były zarzuty, oburzenie i wołanie o dzialania ?Czy wtedy również mówiło się o zamknieciu wysypiska?Czy może wtedy wszystko było w porządku, bo dotyczyło właściwej strony?
Bo albo standardy są równe dla wszystkich, albo mamy do czynienia nie z walką o transparentność, tylko z wybiórczym atakowaniem jednych i milczeniem wobec drugich.
Wtedy mieszkańcy chcieli do Częstochowy i nie zostali przyjęci, dziś nie chcą a i tak ich przyjmą, bo Częstochowa ma za nic głos ludzi, w ogóle ich nie słucha. A a propos Wolskiego to powątpiewam w prawdziwość jego twierdzeń, przecież to zwykły konfabulant jak jego zwierzchnik Krzysztof, ładnie wszystko opisuje , a jak przychodzi do konkretów/realizacji to okazuje się że król jest nagi
Mama i Maciek w imieniu mieszkańców proszę przestańcie już robić ze składowiska poligonu do osiągania swoich celów politycznych!Jezeli faktycznie słowa Wolskiego mają potwierdzenie w rzeczywistości to powinniście się wstydzić!!
Skoro jeśli Tadeusz Wrona zabiegał o te tereny przy aprobacie pani Alicji to jest to straszne!
Kiedy będzie dostępna zakładka oceń radnego ?
Ala walczy o diete dla syna